https://szczesliwemacierzynstwo.pl

Oswoić chustę!

O tym, że warto nosić dzieci w chustach napisano już wiele. Temat ten w mediach powraca regularnie. Jednak łatwiej powiedzieć „noszę dziecko w chuście” niż to zrobić. Już po pierwszej próbie wiązania okazuje się, że sprawa jest bardziej
skomplikowana niż się na początku wydawało. Chusta nie chce się dobrze na dziecku ułożyć, maluch zamiast słodko spać głośno płacze, rodzica bolą plecy od noszenia a ręce wcale nie są wolne, bo trzeba trzymać dziecku główkę, która
niebezpiecznie leci do tyłu.

Czy wobec tego chusty są przereklamowane? Co jest nie tak z chustowaniem? Najprawdopodobniej nic. Jedyne czego potrzebujemy to czasu, żeby nauczyć się korzystać z tej pomocy do opieki nad dzieckiem. Bo chusta przede wszystkim jest narzędziem, które ma ułatwiać życie z niemowlakiem. To, że noszenie dziecka w chuście przynosi wiele dodatkowych korzyści każdy rodzic odkryje sam, z czasem. Zanim to jednak nastąpi warto dać sobie i dziecku czas na oswojenie chusty i mieć świadomość trudności, które mogą, choć wcale nie muszą pojawić się w czasie nauki.

Chyba najbardziej stresującym momentem w trakcie wiązania chusty jest chwila, w której dziecko zaczyna płakać. Wielu rodziców automatycznie zaczyna myśleć, że coś robi nie tak lub że dziecku nie podoba się w chuście. Przyczyna tego płaczu często bywa prozaiczna. Po prostu dziecko wyczuwa naszą niepewność i obawy, które towarzyszą nauce wiązania chusty. Niespokojny rodzic nieświadomie przenosi swój niepokój na dziecko a ono reaguje w jedyny dostępny sobie sposób, czyli płaczem. Podobnej reakcji możemy spodziewać się przy pierwszych kąpielach, przy pierwszych próbach przewijania czy ubierania dziecka, a jednak wówczas nikt nie myśli: „dziecku dzieje się krzywda”. Większość powtarza, że dziecko musi się przyzwyczaić. Podobnie jest z wiązaniem chusty. Jak tylko rodzic nabierze wprawy i pewności ruchów a dziecko po kilku razach odkryje przyjemność z przebywania w chuście skończy się płacz przy wiązaniu.

Z reguły dobrze zawiązana chusta sprawia, że dziecko uspokaja się w ciągu paru minut. Nawet jeśli samo wiązanie powoduje irytację, to bicie serca rodzica, spokojny, kołyszący ruch w który rodzic wchodzi po zawiązaniu chusty niesie dziecku ukojenie. Czasem bywa jednak tak, że mimo naszych usilnych zabiegów, już po zawiązaniu chusty, dziecko nie chce się uspokoić. Wówczas należy zastanowić się czy w danym momencie dziecko poza potrzebą bliskości nie ma innej potrzeby, która wymaga zaspokojenia. Maluch może być np. głodny, bardzo śpiący, może nie czuć się bezpiecznie w chuście, bo ta jest za luźno zawiązana. Dziecko, zwłaszcza starsze, może mieć akurat ochotę na zabawę a nie przytulanie… Zaczynając przygodę z chustą warto wiązać się w różnych okolicznościach, uważnie obserwując reakcje swoje i dziecka. Szybko odkryjemy wówczas, kiedy nasze dziecko lubi być w chuście a kiedy nie. To, że dziecko głośno protestuje przeciwko pobycie w chuście nie oznacza, że chusta mu nie odpowiada. Być może sięgnęliśmy po nią po prostu w złym momencie.

Poprawne zawiązanie chusty może okazać się nie lada wyzwaniem. To co na pierwszy rzut oka wydaje się banalnie proste – wystarczy przecież owinąć się chustą – w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się nad wyraz skomplikowane. Próbujemy wiązać się według instrukcji, ale nie udaje nam się równo rozłożyć chusty na dziecku. Nóżki są ciągle za nisko, plecki nie mają podparcia, a dziecko siedzi krzywo. Nam jest niewygodnie: chusta uwiera pod pachami, piersi są zbyt mocno ściśnięte, boli kark albo plecy w czasie noszenia. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak wprawy i umiejętności. Rzadko kiedy udaje się zawiązać chustę prawidłowo już za pierwszym razem. To co jest ważne, to wiedza na temat odpowiedniej pozycji dziecka w chuście – plecy muszą być solidne podparte a nóżki ułożone w żabkę. Z taką wiedzą łatwiej jest nam doskonalić nasze wiązanie, bo wiemy, jak powinien wyglądać efekt końcowy. Nauka wiązania chusty po prostu wymaga czasu.

Jeśli zależy nam na noszeniu dziecka w chuście mamy bardzo duże szanse na powodzenie. Należy mieć jednak świadomość, że jest to czynność, której musimy się nauczyć, jak jazdy samochodem czy pływania. Możemy uczyć się samodzielnie, jednak pod okiem fachowca nauka będzie przebiegać znacznie szybciej, spokojniej i zdecydowanie bezpieczniej. Nawet pracując ze specjalistą musimy pamiętać o tym, że tylko ćwiczenie nowej umiejętności zapewni nam właściwe jej opanowanie. Nie warto rezygnować po pierwszych kilku próbach. Jeśli nie radzimy sobie z nauką należy poszukać rozwiązania problemu. W znakomitej większości wypadków wystarczy jeden drobny szczegół do tego, by wiązanie zakończyło się sukcesem i przyniosło satysfakcję i dziecku i rodzicowi. Dajmy tylko sobie i chuście szansę.

Marta Alabrudzińska

Z zawodu nauczycielka. Po godzinach liderka trójmiejskiego oddziału Klubu Kangura. Z zamiłowania doradca noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich z certyfikatem Die Trageschule®. Jako doradca noszenia i liderka Klubu Kangura od wielu lat propaguje noszenie dzieci w chustach na terenie Trójmiasta i okolic, organizując spotkania dla rodziców, prezentacje, warsztaty i pogadanki w szkołach rodzenia. Pracując z rodzicami indywidualnie i w grupie pomaga im rozpocząć przygodę z chustowaniem, nabrać pewności w stosowaniu chust i nosideł i rozwiać wątpliwości związane z tą formą opieki nad dzieckiem. Prywatnie mama czwórki dzieci, aktywnie nosząca swoje pociechy w chuście.

www.dzieckowchuscie.pl

 

Dodaj komentarz